Mam pewien problem z piecem MCR II z zasobnikiem 100l na wodę, jakieś 2 miesiące temu miałem serwis pieca który uważam że jest w normalnej sytuacji wyciąganiem kasy od ludzi i niby wszystko było ok aż tu tydzień temu patrzę i mam błąd E4, skasowałem piec zapalał czasem się ten błąd pojawiał ale kilka dni bywało spokojnych. W piątek dzwoniłem do serwisanta i powiedziałem jak to wygląda czyli że piec ewidentnie odpala słychać iskrę i to że sie palnik zapala zresztą widać że rośnie temperatura zasilania ale po chwili gaśnie, ja myślałem że to elektroda iskra/jonizacja ale on to wykluczył powiedział że to uszczelka. Trochę to dziwne bo piec zaczyna 3 sezon i miał pierwszy od uruchomienia serwis który okazał sie zgubny. Nie jestem fachowcem który zajmuje sie palnikami gazowymi ale z racji swojej pracy mam z dużymi palnikami gazowymi styczność jestem automatykiem spotykam się z różnymi serwisantami dużych jednostek i pierwszy raz słyszę że palnik gazowy jest skomplikowany ale rozumiem że odakamienienie wymiennika i przepłukanie zbiornika na kondenstat plus regulacja pieca to faktycznie są to niezbędne czynności do jego bezawaryjnej pracy sory ale ja w to niewieżę. a jak dzwonie do kolesia i mówie objawy i on mówi mi o jakiejś uszczelce która poleciała i że to normalne to czemu jak wiedział że coś takiego się często dzieje to czemu jej nie wymienił. Czasami tez jeżdże na serwisy i wiem że to ściema, a w aucie jak tu ktoś wspomniał serwis polega na wymianie a nie na otworzeniu i nie zrobieniu niczego. E4 hmmm po przeglądzie. Serwisant pewnie z premedytacją popsuł..... ale co w tak mało skomplikowanym palniku może się popsuć . Uszczelka mniejsza, większa, może komin się rozszczelnił, może ciśnienie dynamiczne gazu jest za niskie.... . A czy konserwacja wymiennika i płukanie syfonu jest konieczne.... hmmm zakładając że przy spalaniu gazu zostaje na wymienniku jakiś nagar , który jest spłukiwany przez kondensat i zbiera się w syfonie . syfon ma ograniczoną pojemność i się zapycha naprawa piecy co wiec kondensat zbiera się i zbiera wypełnia wymiennik i zaczyna się wlewać do wentylatora , pali wentylator wentylator robi zwarcie i pali automat palnika.
W konsekwencji następuje kumulacja wentylator 600 netto +automat 1600 netto + zimno w dupsko. chyba jednak skąpy płaci n razy. Jeżeli byłeś serwisantem DD to wiesz, że bolączkom MCR-ów jest zapłon/jonizacja. Błąd E4 oraz E5 jest wynikiem m. in. awarii trafa. Pytam się więc użytkownika czy na postoju kocioł widzi prąd jonizacji. Oczywiście nie na poziomie 8µA jak przy normalnej pracy tylko na poziomie ok 0,4µA. Jeżeli prąd jonizacji jest różny od zera to mamy 100% pewność, że trafo jest uszkodzone i nadaje się do wymiany bądź modyfikacji (nie chodzi mi o zalecenie DD).
Pierwszym krokiem który należy wykonać przy błędzie E4/5 sprawdzenie polaryzacji napięcia. Następnie sprawdzenie elektroniki (nie opisuje bo z tego żyje) później części składowych kotła. Zakładam, że komin jest szczelny i skład spalin jest w normie oraz ciśnienie dynamiczne gazu (ziemny) ≧17mbar
Klimatyzatory to urządzenia przeznaczone do ochładzania lub osuszania powietrza w celu utrzymania odpowiedniej temperatury i wilgotności Współczesne Klimatyzatory są coraz bardziej skomplikowanymi ale też coraz tańszymi urządzeniami. Zapewniają nie tylko chłodzenie, ale również utrzymanie właściwej wilgotności powietrza (zarówno osuszanie, jak i zwiększenie wilgotności).
poniedziałek, 15 września 2014
dla energii
Już wiem jak w bardzo prosty sposób oszacować moc człowieka. Wystarczy przejść się po schodach ze stoperem, znac swoją masę i przebytą wysokość. Dla przykładu, człowiek o masie 95 kg (jak ja) wchodzi po schodach (każdy schodek ma standardowo 15 cm) i pokonuje 1 stopień w czasie 1 sek - czyli spokojne wchodzenie. Energia włożona w podniesienie masy 95 kg o 15 cm w polu grawitacyjnym Ziemi [g=9,81 kg*m/(s*s)] = 139,7925 J. Ponieważ założyliśmy, że pokonanie schodka trwa sekundę to moc z jaką pracowałem przy wchodzeniu po schodach to właśnie prawie 140W. I jest to moc wyłacznie mechaniczna, do tego dochodzi ciepło, jakie wydzieli sie w pracujących mięśniach działających przeciez jak silnik cieplny "opalany" spozywanym jedzeniem jak kocioł parowozu węglem. Czyli faktycznie moc przeciętnie wytrenowanego człowieka, jaką może rozwijac przez dłuższy czas (rzędu kilkunastu - kilkudziesięciu minut) to właśnie 150 - 200 W. Zrealizowałem ostatnio podobny projekt. Jako prądnicy użyłem silnik bezszczotkowy 36V250W przeznaczony do roweru elektrycznego. W tej roli sprawuje się doskonale. Udało mi się nawet zagotować wodę w szklance, choć nie było lekko. :)
Z mechanicznych trudności, musiałem dorobić kółko pasowe do prądnicy, i wystarczająco mocny uchwyt.
Oddzielną sprawą jest układ normalizujący zasilanie, aby można było coś zasilać stabilnym napięciem. Męczyłem się z tym ze 2 miesiące, i ostatecznie nawet w miarę działa. Sercem układu jest przetwornica na SG3525, plus różne zabezpieczenia. Na wyjściu daje kilka napięć. Symetryczne 2x30V ok.2A + 2x30V ok.0.2A (niestabilizowane) i jeszcze 2x12v po 3A stabilizowane. Wszystkie napięcia izolowane galwanicznie. Zasila to wzmacniacz, telewizor, i odtwarzacz HDD, może jeszcze oświetlenie LED. Na wejściu z prądnicy jest mostek trójfazowy z 6 diod schottky, a równolegle do tego akumulator żelowy 12V7AH, jako zabezpieczenie przed zbyt niskim napięciem z prądnicy. Przy normalnym kręceniu napięcie waha się między 10 a 20V, przy trochę szybszym dochodzi do 40. Telewizor bierze ok 20 watów, player 10, wzmacniacz na normalnej średniej głośności ok 20, trenujący czuje się jakby wjeżdżał pod małą górkę
Czyli jak nasz Konstruktor wyciągnął moc elektryczną w granicach 50 W i "wysiadł", to albo sprawność układu przeniesienia mocy z nóg w kable od prądnicy jest koszmarnie niska, co świadczy o niedopracowanym jak na chwilę obecną projekcie, albo Konstruktor o godzinke dziennie zbyt długo siedzi przy lutownicy... Nie za bardzo rozumiem dlaczego część z wypowiadających się tu tak bardzo się spina próbując udowodnić, że jest to tylko zabawka. Tak oczywiście, dzięki temu nie zrewolucjonizujemy przemysłu energetycznego :). Celem projektu było raczej zmobilizowanie do ćwiczeń fizycznych takich osobników jak np. ja, którzy większość swojego czasu pracy spędzają w pozycji standardowej przed PC, drugim celem było umożliwienie dokładnych pomiarów ilości produkowanej energii - rowerek na organizowane przez nas zajęcia popularnonaukowe. Przy okazji zyskaliśmy możliwość bardzo płynnej regulacji i z dużą rozdzielczością stopnia obciążenia.
Ten regulator na tranzystorze darlingtona, za który tak mi się tu oberwało, robimy głównie ze względu na ultraniską cenę wysokoprądowych modułów jakie posiadamy, stosujemy je raczej do małych elektrowni wiatrowych które utrzymują parametry ładowania akumulatora, nie jest to rozwiązanie super bo straty są dość duże, ale za to są baaardzo tanie. Może nie na miejscu było wspominanie o tym w tak niskoenergetycznym projekcie
ma kolega rację, teraz to ja nakomplikowałem. Rolki i rower z przerzutkami rozwiążą sprawę. Nie wiem tylko jak do końca ze sprawnościa przekazu energii przez rolki - bo ugięcie opon, ale zgodzę się, że to mało istotne szczegóły. No i patrząc na wielu studentów pewnej politechniki w pewnym większym mieście w Polsce, to oni nie byliby w stanie nawet zdać egzaminu wstepnego do technikum w latach 60-tych. MOWY NIE MA! Na 4-tym roku nie znają prawa Ohma!
Z mechanicznych trudności, musiałem dorobić kółko pasowe do prądnicy, i wystarczająco mocny uchwyt.
Oddzielną sprawą jest układ normalizujący zasilanie, aby można było coś zasilać stabilnym napięciem. Męczyłem się z tym ze 2 miesiące, i ostatecznie nawet w miarę działa. Sercem układu jest przetwornica na SG3525, plus różne zabezpieczenia. Na wyjściu daje kilka napięć. Symetryczne 2x30V ok.2A + 2x30V ok.0.2A (niestabilizowane) i jeszcze 2x12v po 3A stabilizowane. Wszystkie napięcia izolowane galwanicznie. Zasila to wzmacniacz, telewizor, i odtwarzacz HDD, może jeszcze oświetlenie LED. Na wejściu z prądnicy jest mostek trójfazowy z 6 diod schottky, a równolegle do tego akumulator żelowy 12V7AH, jako zabezpieczenie przed zbyt niskim napięciem z prądnicy. Przy normalnym kręceniu napięcie waha się między 10 a 20V, przy trochę szybszym dochodzi do 40. Telewizor bierze ok 20 watów, player 10, wzmacniacz na normalnej średniej głośności ok 20, trenujący czuje się jakby wjeżdżał pod małą górkę
Czyli jak nasz Konstruktor wyciągnął moc elektryczną w granicach 50 W i "wysiadł", to albo sprawność układu przeniesienia mocy z nóg w kable od prądnicy jest koszmarnie niska, co świadczy o niedopracowanym jak na chwilę obecną projekcie, albo Konstruktor o godzinke dziennie zbyt długo siedzi przy lutownicy... Nie za bardzo rozumiem dlaczego część z wypowiadających się tu tak bardzo się spina próbując udowodnić, że jest to tylko zabawka. Tak oczywiście, dzięki temu nie zrewolucjonizujemy przemysłu energetycznego :). Celem projektu było raczej zmobilizowanie do ćwiczeń fizycznych takich osobników jak np. ja, którzy większość swojego czasu pracy spędzają w pozycji standardowej przed PC, drugim celem było umożliwienie dokładnych pomiarów ilości produkowanej energii - rowerek na organizowane przez nas zajęcia popularnonaukowe. Przy okazji zyskaliśmy możliwość bardzo płynnej regulacji i z dużą rozdzielczością stopnia obciążenia.
Ten regulator na tranzystorze darlingtona, za który tak mi się tu oberwało, robimy głównie ze względu na ultraniską cenę wysokoprądowych modułów jakie posiadamy, stosujemy je raczej do małych elektrowni wiatrowych które utrzymują parametry ładowania akumulatora, nie jest to rozwiązanie super bo straty są dość duże, ale za to są baaardzo tanie. Może nie na miejscu było wspominanie o tym w tak niskoenergetycznym projekcie
ma kolega rację, teraz to ja nakomplikowałem. Rolki i rower z przerzutkami rozwiążą sprawę. Nie wiem tylko jak do końca ze sprawnościa przekazu energii przez rolki - bo ugięcie opon, ale zgodzę się, że to mało istotne szczegóły. No i patrząc na wielu studentów pewnej politechniki w pewnym większym mieście w Polsce, to oni nie byliby w stanie nawet zdać egzaminu wstepnego do technikum w latach 60-tych. MOWY NIE MA! Na 4-tym roku nie znają prawa Ohma!
środa, 26 lutego 2014
ogrzewanie
Niestety bardziej "trwałe ciepło" może zapewnić tylko piec akumulacyjny.
Niewątpliwie grzejnik halogenowy gdy się siedzi blisko niego, daje bardziej odczuwalne ciepło niż termowentylator tej samej mocy, bo jest bardziej nastawiony na grzanie promieniami podczerwieni.
Termowentylatorów zresztą w ogóle nie polecam, cienki drucik łatwo przepalić, a i czasem strumień ciepła słabo się rozchodzi.
kable grzejne kładzione są w posadzce w kilkucentrymentrowej warstwie betonu co daje odpowiednią akumulacyjność. W stsunku do grzejników mają 2 zalety:
- nie widać ogrzwewania (ciezkiego)
- jest tańsze. choć ostatnio piece trochę staniały.
Jeśli już z tego typu to grzejniki z grzałką ceramiczną, najlepiej obrotowe.
Każdy z tego typu grzejników ma swoje zalety i wady, dlatego trzeba się zastanowić, czego potrzebujemy.
np. Wadą grzejników halogenowych/kwarcowych jest to , że nie posiadają termostatów- przynajmniej te co ja widziałem - więc są typowo do dogrzewania kontrolowanego, jak siedzimy w pokoju.
akumulowanie ciepła to jedno a dobra izolacja to drugie -piec akumulacyjny jest super wyizolowany co daje kontrolę nad ciepłem, podłogówka już nie.
Jeśli chodzi o grzanie elektryczne nikt nic lepszego jeszcze nie wymyslł-
Ale i inne typy grzejników mają wady - Olejowe - ciepło wolno się rozchodzi, Konwektory - ciepło ucieka do góry, a te z wiatrakami - hałasują. Ale tańsze w budowie czy eksploatacji? Jeśli trzeba położyć wszędzie terakotę, i dodatkową warstwę akumulacyjną (w stosunku do normalnej podłogi z paneli), to trzeba doliczyć te koszty do kosztów samej podłogówki - których ja osobiście dokładnie nie znam - dobrze by było, gdyby ktoś je przedstawił. No i mamy ograniczenia jeśli chodzi o ustawienie wnętrza. Przy budowie nowego domu nie ma to takiego znaczenia ale przy istniejących instalacjach, gdzie trzeba przerabiać podłogi? Ogrzewanie elektryczne jest w miarę bezawaryjne, zarówno piece akumulacyjne jak i podłogówka. Co jednak jeśli coś się przepali w podłogówce? - zbijamy :) Jeden piec, nowy, z dynamicznym rozładowaniem kosztuje ok. 2000-3500 zł w zależności od mocy. Używany połowę.Trochę za mało informacji aby określić jaki był rzeczywisty powód odłączenia. Rozumiem, że koszty, ale czym w takim razie grzeją łazienkę ?
Możliwe też że na etapie budowania podłoga źle była zainstalowana.
I być może za jakiś czas poproszą o wyłączenie pieca (akumulacyjnego) i podłaczenie podłogówki.
Napisz coś więcej o tych sytuacjach - bo tak to jest tylko b.subiektywna opinia. w nowych domach, mieszkaniach. W innym przypadku koszty REMONTU mogą być znaczne. Ja osobiście w domu deweloperskim nie pokusiłem się o kucie, ale niektórzy moi sąsiedzi tak.
Co do ograniczeń odnośnie ustawiania wnętrza to trochę bajka. Obecnie nie potrzeba sporej mocy grzewczej aby ogrzewać pomieszczenia i ewentualna szafa ustawiona na "polu grzejnym - b.niskotemperaturowym" niewiele zmienia. Często jest na nóżkach co tym bardziej jest OK.
Jak się przepali to rzeczywiście problem - ale jak często się zdarza ? Grzejniki akumulacyjne dużo częściej padają.
Ja nie neguję akumulacyjnych czy innych . Wskazuję tylko że podłogowe elektryczne jest bardzo fajną alternatywą ! I wcale nie drogą. (żałuję że pod kafle w łazience nie dałem prostej małej maty grzewczej. Po to tylko aby nie grzała a tylko podniosła o kilka stopni temperaturę podłogi - zlikwodować efekt ZIMNEJ podłogi.)
Niewątpliwie grzejnik halogenowy gdy się siedzi blisko niego, daje bardziej odczuwalne ciepło niż termowentylator tej samej mocy, bo jest bardziej nastawiony na grzanie promieniami podczerwieni.
Termowentylatorów zresztą w ogóle nie polecam, cienki drucik łatwo przepalić, a i czasem strumień ciepła słabo się rozchodzi.
kable grzejne kładzione są w posadzce w kilkucentrymentrowej warstwie betonu co daje odpowiednią akumulacyjność. W stsunku do grzejników mają 2 zalety:
- nie widać ogrzwewania (ciezkiego)
- jest tańsze. choć ostatnio piece trochę staniały.
Jeśli już z tego typu to grzejniki z grzałką ceramiczną, najlepiej obrotowe.
Każdy z tego typu grzejników ma swoje zalety i wady, dlatego trzeba się zastanowić, czego potrzebujemy.
np. Wadą grzejników halogenowych/kwarcowych jest to , że nie posiadają termostatów- przynajmniej te co ja widziałem - więc są typowo do dogrzewania kontrolowanego, jak siedzimy w pokoju.
akumulowanie ciepła to jedno a dobra izolacja to drugie -piec akumulacyjny jest super wyizolowany co daje kontrolę nad ciepłem, podłogówka już nie.
Jeśli chodzi o grzanie elektryczne nikt nic lepszego jeszcze nie wymyslł-
Ale i inne typy grzejników mają wady - Olejowe - ciepło wolno się rozchodzi, Konwektory - ciepło ucieka do góry, a te z wiatrakami - hałasują. Ale tańsze w budowie czy eksploatacji? Jeśli trzeba położyć wszędzie terakotę, i dodatkową warstwę akumulacyjną (w stosunku do normalnej podłogi z paneli), to trzeba doliczyć te koszty do kosztów samej podłogówki - których ja osobiście dokładnie nie znam - dobrze by było, gdyby ktoś je przedstawił. No i mamy ograniczenia jeśli chodzi o ustawienie wnętrza. Przy budowie nowego domu nie ma to takiego znaczenia ale przy istniejących instalacjach, gdzie trzeba przerabiać podłogi? Ogrzewanie elektryczne jest w miarę bezawaryjne, zarówno piece akumulacyjne jak i podłogówka. Co jednak jeśli coś się przepali w podłogówce? - zbijamy :) Jeden piec, nowy, z dynamicznym rozładowaniem kosztuje ok. 2000-3500 zł w zależności od mocy. Używany połowę.Trochę za mało informacji aby określić jaki był rzeczywisty powód odłączenia. Rozumiem, że koszty, ale czym w takim razie grzeją łazienkę ?
Możliwe też że na etapie budowania podłoga źle była zainstalowana.
I być może za jakiś czas poproszą o wyłączenie pieca (akumulacyjnego) i podłaczenie podłogówki.
Napisz coś więcej o tych sytuacjach - bo tak to jest tylko b.subiektywna opinia. w nowych domach, mieszkaniach. W innym przypadku koszty REMONTU mogą być znaczne. Ja osobiście w domu deweloperskim nie pokusiłem się o kucie, ale niektórzy moi sąsiedzi tak.
Co do ograniczeń odnośnie ustawiania wnętrza to trochę bajka. Obecnie nie potrzeba sporej mocy grzewczej aby ogrzewać pomieszczenia i ewentualna szafa ustawiona na "polu grzejnym - b.niskotemperaturowym" niewiele zmienia. Często jest na nóżkach co tym bardziej jest OK.
Jak się przepali to rzeczywiście problem - ale jak często się zdarza ? Grzejniki akumulacyjne dużo częściej padają.
Ja nie neguję akumulacyjnych czy innych . Wskazuję tylko że podłogowe elektryczne jest bardzo fajną alternatywą ! I wcale nie drogą. (żałuję że pod kafle w łazience nie dałem prostej małej maty grzewczej. Po to tylko aby nie grzała a tylko podniosła o kilka stopni temperaturę podłogi - zlikwodować efekt ZIMNEJ podłogi.)
testy
Teoretycznie, w przypadku energii elektrycznej straty są żadne, sprawność ok. 100% ("całość" energii jest zamieniana na ciepło). Różnice tkwią w tym, jak ciepło zostaje przekazywane i rozprowadzane.
nie podaję nazw firm, ponieważ:
1.Większość produktów jest dostępna pod wieloma markami (tzw. produkty OEM),
2 Nie ma / nie powinno być większych różnic jeśli chodzi o efektywność grzania produktów różnych firm, a tych samych typów grzejników.
3.Nie chciałbym być posądzony o kryptoreklamę.
1. Termowentylator
Najtańsze grzejniki dostępne na rynku. Grzejnik z wymuszonym obiegiem powietrza poprzez dmuchawę. Element grzejny to spirala z drutu oporowego.
Moce: do 2 kw
cena: od 30 zł
Zalety:
- cena
- kierunkowość grzania
- bardzo mały rozmiar i ciężar
- można używać latem jako wentylator zwykły (chociaż moce wiatraków są na ogół niskie).
Minusy:
- niezbyt estetyczny wygląd
- hałas
- plastikowa obudowa, często również osłonek! sprawia że jest to wręcz niebezpieczny przedmiot
- stosunkowo niska efektywność grzania jak na duże moce.
nie podaję nazw firm, ponieważ:
1.Większość produktów jest dostępna pod wieloma markami (tzw. produkty OEM),
2 Nie ma / nie powinno być większych różnic jeśli chodzi o efektywność grzania produktów różnych firm, a tych samych typów grzejników.
3.Nie chciałbym być posądzony o kryptoreklamę.
1. Termowentylator
Najtańsze grzejniki dostępne na rynku. Grzejnik z wymuszonym obiegiem powietrza poprzez dmuchawę. Element grzejny to spirala z drutu oporowego.
Moce: do 2 kw
cena: od 30 zł
Zalety:
- cena
- kierunkowość grzania
- bardzo mały rozmiar i ciężar
- można używać latem jako wentylator zwykły (chociaż moce wiatraków są na ogół niskie).
Minusy:
- niezbyt estetyczny wygląd
- hałas
- plastikowa obudowa, często również osłonek! sprawia że jest to wręcz niebezpieczny przedmiot
- stosunkowo niska efektywność grzania jak na duże moce.
Grzejnik z grzałką ceramiczną
moc: do 2 kw
Można powiedzieć, że jest to lepsza wersja termowentylatora. Element grzejny to grzałka ceramiczna, zamiast spirali.
Dodatkowo posiada metalową osłonę na przodzie (zamiast najczęściej plastikowej w termowentylatorze).
Tego typu grzejniki najczęściej są trochę lepsze pod względem estetyki. Są też modele które podczas grzania obracają się - zwiększa to wymianę powietrza.
Co więcej, porównując, testowany termowentylator 2 kw grzał znacznie mniej efektywnie niż grzejniki ceramiczne 1800 i 1500 watt. Oczywiście to moja subiektywna opinia.
Cena: około 60-120 zł
Plusy
- kierunkowość grzania
- duża efektywność
- mały rozmiar, znikomy ciężar
- większe bezpieczeństwo niż w przypadku termowentylatora
- szybkość grzania (zwłaszcza w przypadku obrotowych)
- estetyczne wykonanie
Minusy:
- hałas z dmuchawy
- brak realnej możliwości regulacji temperatury
- dostępne głównie produkty chińskie
- zasysa kurz
testowany model:
OEM 1800 watt.
OEM z opcja obrotu, 1500 watt.
3. Tradycyjny Konwektor - czyli nieco większy grzejnik o prostokątnej najczęściej obudowie. Działa na zasadzie naturalnej konwekcji - zimne powietrze zasysane jest dołem, a wypuszczane u góry, w międzyczasie przechodzi przez grzałkę.
Część z nich posiada dodatkowo wiatrak przyspieszający wymianę powietrza.
Najlepiej go umieścić pod parapetem albo podobną przegrodą, aby ukierunkować ciepło - w innym wypadku
efektywność grzania jest niska (powietrze ucieka do góry, i nie możemy go nakierować na nas). Plusem jest to, że
może nie hałasować (co może być minusem, jeśli zapomnimy o jego wyłączeniu ;) )
Cena: około 80-250 zł
moc: do 2,5 kw
Plusy:
bezdźwięczne, ciche działanie (pod warunkiem wyłączenia wiatraka)
- nieduży ciężar
- większa dostępność produktów wysokiej jakości
- W przypadku droższych - przystosowanie do dłuższego, permanentnego grzania i bezpieczeństwo.
- Niektóre modele wyposażone w elektroniczny programator działania w określonych godzinach, oraz tempomat,
grzejący do określonej temperatury otoczenia. (odpowiednio droższe)
- możliwość zawieszenia na ścianie
minusy:
- nieco większy rozmiar (to już widoczny "mebel" w pokoju)
- nie może stać np. na mechatym dywanie
- konieczność umieszczenia pod jakąs przegrodą, aby w mniejszym stopniu
ciepło uciekało do góry - w przeciwnym wypadku niska efektywność grzania
- wyższa cena
testowane modele:
- OEM 2000 watt (z dmuchawą)
- nieco droższy - Dimplex 2000 watt (bez dmuchawy)
4. Grzejnik / Promiennik Halogenowy / kwarcowy -
Coś stosunkowo nowego na rynku. Elementem grzejnym są lampy halogenowe które promieniują ciepłem i światłem, w mniejszym stopniu ogrzewając powietrze.
Odczucie ciepła jest podobne, jak ciepło ze słońca czy z kominka - bardzo przyjemne. Dodatkowo świecą ciepłym, żółtym światłem (Co może być zaletą, gdy szukamy klimatu, i minusem gdy tego światła akurat nie chcemy / nie potrzebujemy ;)
Grzejniki te charakteryzują się mniejszą relatywnie mocą niż pozostałe (najczęściej 2-3 rurki kwarcowe po 400 watt). Droższe modele wyposażone w opcję
obrotu zwiększającą efektywność grzania.
Najlepiej grzeją gdy umieścimy je niedaleko swojej osoby, wtedy ciepło będzie najbardziej odczuwalne.
Jeśli chodzi o efektywność grzania, to subiektywne odczucie ciepła w niedużej odległości jest rzeczywiście większe niż w przypadku innych typów grzejników.
Możliwość regulacji ograniczona, jedynie poprzez wybranie grzania 1,2 albo 3 lamp.
moc: do 1,2 kw
cena: 30-100 zł
plusy:
- niska cena
- bezdźwięczne
- bardzo przyjemne ciepło
- klimat budowany przez przyjemne światło.
- mała waga.
- stosunkowo małe zużycie energii.
minusy:
- głównie do grzania w niedużej odległości.
- ryzyko przepalenia lampy - grzejnik wtedy praktycznie do wyrzucenia
gdyż nie da się zakupić pasujących nowych.
- światło - jeśli go nie potrzebujemy.
testowany model:
- OEM 1200 watt, trzy grzałki, opcja obrotu.
5. Grzejnik Olejowy
Jedyny w pewnym sensie akumulacyjny grzejnik w tym zestawieniu.
Zazwyczaj wygląda jak tradycyjny kaloryfer żeliwny - z tą różnicą, że jest ze stali pokrytej emalią.
W środku znajduje się olej, nagrzewany za pomocą grzałek do odpowiedniej temperatury, a gdy olej osiągnie
zadaną temperaturę, grzejnik się wyłącza, i włącza ponownie gdy olej trochę ostygnie.
Grzeje w wyniku radiacji nagrzanej powierzchni grzejnika.
Dużym plusem jest możliwość płynnej regulacji temperatury oleju w stopniach, a co za tym idzie - zużycia energii.
Droższe modele posiadają programator oraz wentylator zwiększający efektywność.
Ze względu na długi czas nagrzewania, jeśli w pomieszczeniu jesteśmy np. przez 2 godziny, a ciepło chcemy odczuć od razu - grzejnik olejowy nie jest dobrym wyborem.
moce: do 2,5 kw
cena: 100-250 zł
plusy:
- bezdźwięczne działanie
- w przeciwieństwie do grzejników konwekcyjnych, nie podnosi drobinek kurzu
- bezpieczeństwo i przystosowanie do permanentnego działania
- po wyłączeniu, olej trzyma ciepło przez kilkadziesiąt minut.
- regulacja temperatury powierzchni grzejnika w stopniach.
- możliwość suszenia ubrań
minusy:
- Niestety niska efektywność działania w czasie - wolno się nagrzewa, i nie przekazuje ciepła zbyt szybko -
aby zmienić temperaturę na lepsze potrzeba znacznie więcej czasu niż w przypadku pozostałych grzejników, poniżej paru godzin nie opłaca się włączać.
- Bardzo duży ciężar (najczęściej 10 kg lub więcej) i wymiary - ale za to są kółka do transportu.
- wysoka cena
testowany model:
tutaj wyjątkowo podam markę: Polski kaloryfer ze spółdzielni Krosno (r. prod. 1997) 1200 watt, 7 żeberek.
zdjęcie grupowe: (od lewej: termowentylator, grzejnik halogenowy, konwektor, grzejnik ceramiczny, grzejnik olejowy). Na drugim zdjęciu pokazane jak grzeje grzejnik halogenowy (aczkolwiek aparat trochę przesadza). Na zdjęciu nie ma wszystkich testowanych modeli, bo już je oddałem właścicielom, poza tym nie miałoby sensu dublowanie tych samych typów grzejników.
instalacje
Jeżeli mu nie pomożesz to zrobi jakąś "bombę" - więc pomóż albo nie zabieraj głosu.
Mimo wszystko - to forum nie służy do zniechęcania ludzi lecz do pomocy im.
A do autora tego tematu: Bo to jest możliwe do wykonania.(nie masz jakichś wygórowanych życzeń - taka instalacja to prawie standard)
Chodzi o instalację "mieszaną" - grzejniki + podłogówka.
Na dowód zamieszczam dwa schematy znalezione w kilka minut w sieci.
Wszystko się da zrobić , nawet jeżeli jest coś niemożliwe do zrobienia.
Trzeba tylko znaleźć kogoś , kto nie wie że jest to niemożliwe. Witam Od ponad dziesięciu lat użytkuje ogrzewanie podłogowe, temperatura w pomieszczeniu około /ponad 20C, zasilenie 30C powrót 27C, bez zaworów RTL, jedynie termostatyczny układ mieszający i jednorazowa ręczna regulacja przepływu dla każdego pomieszczenia. Z mojej praktyki wynika, że w miejscu gdzie pracuję stoję gdy temperatura podłogi przekracza 25C bolą stopy i kostki. Ma to miejsce jedynie przy trzydziestko stopniowych mrozach gdy muszę podnieś temperaturę w układzie do ponad 35C. Dobrym rozwiązaniem jest układanie rur na początku gęściej przy oknach, przy ścianach, a na końcu rzadziej bliżej powrotu w miejscach gdzie stoimy np. przy blacie kuchennym. bo potem to ..
1-Moc kominka i pieca elektrycznego-czy kominek pracuje w układzie zamknętym,sterowniki i jaka jest wspolna automatyka el+kom.
2-Jedna pętla podłogowki to mało,,150m-?,,-salon 2 strefy +kuch+łaz=rozdzielacz ,,5,,.
3-Rozdzielacz z pompą z podziałem na strefy,podmieszanie-automatyczny czy ręczny
4-prowadzenie rur i ich jakość.
5-Dopasowanie piece-układy ,tzn : mocami .Zbyt duża przegrzew i odwrotnie
Czasem lepiej drożej ,niż potem zrywać podłogę bo coś cieknie lub zle pracuje.To wszystko trzeba brać pod uwagę Ja też "popełniłem" w swoim życiu wiele instalacji i to razem z podlogówką.
I jedno wiem - to nie jest "niewykonalne".
Sam schemat jest banalnie prosty , oczywiście najlepiej sobie to przeliczyć żeby nie było potem "dziwne" że nie grzeje.
Dopóki nie opublikujesz swoich odkryć na temat pieczenia np. oczu to daruj sobie swoją praktykę.
Tutaj podaj tylko to , co jest dostępne w każdym opracowaniu na temat podłogówki.
Jest tego zatrzęsienie np. internet i podręczniki a w nich nic nie ma o wrażliwości Twoich stóp.
Mimo wszystko - to forum nie służy do zniechęcania ludzi lecz do pomocy im.
A do autora tego tematu: Bo to jest możliwe do wykonania.(nie masz jakichś wygórowanych życzeń - taka instalacja to prawie standard)
Chodzi o instalację "mieszaną" - grzejniki + podłogówka.
Na dowód zamieszczam dwa schematy znalezione w kilka minut w sieci.
Wszystko się da zrobić , nawet jeżeli jest coś niemożliwe do zrobienia.
Trzeba tylko znaleźć kogoś , kto nie wie że jest to niemożliwe. Witam Od ponad dziesięciu lat użytkuje ogrzewanie podłogowe, temperatura w pomieszczeniu około /ponad 20C, zasilenie 30C powrót 27C, bez zaworów RTL, jedynie termostatyczny układ mieszający i jednorazowa ręczna regulacja przepływu dla każdego pomieszczenia. Z mojej praktyki wynika, że w miejscu gdzie pracuję stoję gdy temperatura podłogi przekracza 25C bolą stopy i kostki. Ma to miejsce jedynie przy trzydziestko stopniowych mrozach gdy muszę podnieś temperaturę w układzie do ponad 35C. Dobrym rozwiązaniem jest układanie rur na początku gęściej przy oknach, przy ścianach, a na końcu rzadziej bliżej powrotu w miejscach gdzie stoimy np. przy blacie kuchennym. bo potem to ..
1-Moc kominka i pieca elektrycznego-czy kominek pracuje w układzie zamknętym,sterowniki i jaka jest wspolna automatyka el+kom.
2-Jedna pętla podłogowki to mało,,150m-?,,-salon 2 strefy +kuch+łaz=rozdzielacz ,,5,,.
3-Rozdzielacz z pompą z podziałem na strefy,podmieszanie-automatyczny czy ręczny
4-prowadzenie rur i ich jakość.
5-Dopasowanie piece-układy ,tzn : mocami .Zbyt duża przegrzew i odwrotnie
Czasem lepiej drożej ,niż potem zrywać podłogę bo coś cieknie lub zle pracuje.To wszystko trzeba brać pod uwagę Ja też "popełniłem" w swoim życiu wiele instalacji i to razem z podlogówką.
I jedno wiem - to nie jest "niewykonalne".
Sam schemat jest banalnie prosty , oczywiście najlepiej sobie to przeliczyć żeby nie było potem "dziwne" że nie grzeje.
Dopóki nie opublikujesz swoich odkryć na temat pieczenia np. oczu to daruj sobie swoją praktykę.
Tutaj podaj tylko to , co jest dostępne w każdym opracowaniu na temat podłogówki.
Jest tego zatrzęsienie np. internet i podręczniki a w nich nic nie ma o wrażliwości Twoich stóp.
wtorek, 1 października 2013
kolektor
Zafascynował mnie szczególnie puszkowy, ale panelowe i harfowy też.
Mam trochę zapotrzebowania na ciepło, więc z miarę czasu zrobię sobie wszystkie :).
W czasie czytania przeglądałem też różne strony i obrazki oraz myślałem na sposobami czernienia miedzi i zwiększenia przewodności i wydajności.
Natknąłem się na coś takiego jak: Folia Termoizolacyjna - mam pytanie. Czy to wytrzyma temp na nagrzanej szybie i jak wg Was wpływa na przepuszczalność światła ? Producent pisał ze chyba 30 % więcej izolacji a naklejona z 2 stron działa jak druga szyba. To produkt Amerykański :)
Dugi pomysł jaki wpadł mi do głowy ( być może durny) to aby blachę miedzianą przed malowaniem posypać pyłkiem miedzianym - w celu wywołania efektu chropowatości – lepsza absorpcja ?
I myślałem jeszcze o tonerze do drukarek laserowych jako barwniku - sam my się utrwalił w dużej temperaturze - ale nie wiem czy nie będzie powodował skutków ubocznych. Nie ma co się męczyć z budową własnego kolektora bo nigdy nie dorówna sprawnością oryginalnym produktom.Nie mówię tu o kolektorach z grzejników
panelowych. Koszty budowy domowym sposobem kolektora może sięgnąć
porównywalnych kosztów nowego kolektora na przykład KS2000 TP Am(meander). O lutowaniu małych płytek zrobionych na gotowo to raczej zapomnij, przy lutowaniu zniszczysz delikatną powłokę.
Po zlutowaniu całości zabieramy się do odtłuszczania ale najpierw tylną stronę absorbera malujemy bezbarwnym nitro. Przygotowujemy butelkę cifu najlepiej zielonego. Do osobnego naczynia wlewamy w stosunku: 1/3 cifu, 1/3 jakiegoś proszku do prania brudnych kombinezonów, 1/3 wody i to wszystko mieszamy.
Następnie szorujemy blachę jak pokład żaglówki. Dalej, płukanie i powtórka z rozrywki. Odtłuszczoną blachę poznajemy po tym, że woda płucząca pokrywa całą blachę i nie kropli się miejscami. Oczywiście absorber kompletnie zlutowany.
Ponieważ cienkie rurki do spawane są lutem twardym do rur zbiorczych miejsca lutowania są mocno utlenione. Następny proces to trawienie. Trawienie to proces usuwania tlenków a nie wytrawianie miedzi w chlorku żelaza celem pozbycia się miedzi ścieżkami w płytce drukowanej. I tu już potrzebna jest wanna wielkości absorbera. Możemy ją zrobić z płyty o nabić boki o wysokości ok. 4-5 cm. Środek wyłożyć folią, tym bardziej, że przyda się nam do czernienia. W taką wannę wejdzie nam ok. 40l roztworu, i tyle nam wystarczy aby roztwór całkowicie nam przykrył blachę. A więc dalej do trawienia bierzemy 40l wody i 1l stężonego kwasu siarkowego i tyleż azotowego. Kwasy wlewamy do wody nie odwrotnie! Oczywiście na rękach długie gumowe rękawiczki na głowie szczelne okulary i cuchy robocze. Blaszkę wkładamy do wanny i zalewamy tak przygotowaną miksturą. Rurki zbiorcze zabezpieczone korkami. Zaraz po zalaniu zobaczymy, że blaszka robi się jaśniejsza, ale tam gdzie jest mono utleniona to trawienie nie jest takie szybkie i trzeba jej pomóc szorując szczoteczką do rąk.
Po uzyskaniu jednolitej barwy {ok. 15min. trawienia} dokładne płukanie. Dalej powstaje problem bo do czernienia blachę trzeba utrzymać w stanie mokrym bo woda zapobiega nam ponownemu utlenianiu a ten proces po wytrawieniu następuje błyskawicznie.
Do czernienia też trzeba się przygotować bo to można wykonać tylko raz jak coś zacznie nam odpadać to jest tragedia. Na klocek nabijamy czyściwo , takie bordowe jak hydraulicy używają do czyszczenia rur miedzianych przed lutowaniem. Mokrą blachę zanurzamy w całości i zaczynamy pasek po pasku szorować wzdłuż całej blachy. Tam gdzie blacha jest jeszcze przed szorowaniem to wyraźnie widać, że jest ciemniejsza w placki, po przetarciu jest nieco jaśniejsza ale jednolita po czasie gdy dojedziemy do końca nabierze głęboką czerń. Z czasem czernienia nie ma co przesadzać bo za długie spowoduje przy płukaniu odpadanie czarnej warstwy. Tu niestety trzeba jednak trochę praktyki bo mokra blacha ma inny odcień i jest zawsze dużo ciemniejsza jak po wypłukaniu i wyschnięciu.
Malowanie od spodu zabezpiecza nam by blacha nie czerniła się od spodu bo to jest nie wskazane. Wszystko wykonujemy na podwórku bo to są śmierdzące procesy.
Mam trochę zapotrzebowania na ciepło, więc z miarę czasu zrobię sobie wszystkie :).
W czasie czytania przeglądałem też różne strony i obrazki oraz myślałem na sposobami czernienia miedzi i zwiększenia przewodności i wydajności.
Natknąłem się na coś takiego jak: Folia Termoizolacyjna - mam pytanie. Czy to wytrzyma temp na nagrzanej szybie i jak wg Was wpływa na przepuszczalność światła ? Producent pisał ze chyba 30 % więcej izolacji a naklejona z 2 stron działa jak druga szyba. To produkt Amerykański :)
Dugi pomysł jaki wpadł mi do głowy ( być może durny) to aby blachę miedzianą przed malowaniem posypać pyłkiem miedzianym - w celu wywołania efektu chropowatości – lepsza absorpcja ?
I myślałem jeszcze o tonerze do drukarek laserowych jako barwniku - sam my się utrwalił w dużej temperaturze - ale nie wiem czy nie będzie powodował skutków ubocznych. Nie ma co się męczyć z budową własnego kolektora bo nigdy nie dorówna sprawnością oryginalnym produktom.Nie mówię tu o kolektorach z grzejników
panelowych. Koszty budowy domowym sposobem kolektora może sięgnąć
porównywalnych kosztów nowego kolektora na przykład KS2000 TP Am(meander). O lutowaniu małych płytek zrobionych na gotowo to raczej zapomnij, przy lutowaniu zniszczysz delikatną powłokę.
Po zlutowaniu całości zabieramy się do odtłuszczania ale najpierw tylną stronę absorbera malujemy bezbarwnym nitro. Przygotowujemy butelkę cifu najlepiej zielonego. Do osobnego naczynia wlewamy w stosunku: 1/3 cifu, 1/3 jakiegoś proszku do prania brudnych kombinezonów, 1/3 wody i to wszystko mieszamy.
Następnie szorujemy blachę jak pokład żaglówki. Dalej, płukanie i powtórka z rozrywki. Odtłuszczoną blachę poznajemy po tym, że woda płucząca pokrywa całą blachę i nie kropli się miejscami. Oczywiście absorber kompletnie zlutowany.
Ponieważ cienkie rurki do spawane są lutem twardym do rur zbiorczych miejsca lutowania są mocno utlenione. Następny proces to trawienie. Trawienie to proces usuwania tlenków a nie wytrawianie miedzi w chlorku żelaza celem pozbycia się miedzi ścieżkami w płytce drukowanej. I tu już potrzebna jest wanna wielkości absorbera. Możemy ją zrobić z płyty o nabić boki o wysokości ok. 4-5 cm. Środek wyłożyć folią, tym bardziej, że przyda się nam do czernienia. W taką wannę wejdzie nam ok. 40l roztworu, i tyle nam wystarczy aby roztwór całkowicie nam przykrył blachę. A więc dalej do trawienia bierzemy 40l wody i 1l stężonego kwasu siarkowego i tyleż azotowego. Kwasy wlewamy do wody nie odwrotnie! Oczywiście na rękach długie gumowe rękawiczki na głowie szczelne okulary i cuchy robocze. Blaszkę wkładamy do wanny i zalewamy tak przygotowaną miksturą. Rurki zbiorcze zabezpieczone korkami. Zaraz po zalaniu zobaczymy, że blaszka robi się jaśniejsza, ale tam gdzie jest mono utleniona to trawienie nie jest takie szybkie i trzeba jej pomóc szorując szczoteczką do rąk.
Po uzyskaniu jednolitej barwy {ok. 15min. trawienia} dokładne płukanie. Dalej powstaje problem bo do czernienia blachę trzeba utrzymać w stanie mokrym bo woda zapobiega nam ponownemu utlenianiu a ten proces po wytrawieniu następuje błyskawicznie.
Do czernienia też trzeba się przygotować bo to można wykonać tylko raz jak coś zacznie nam odpadać to jest tragedia. Na klocek nabijamy czyściwo , takie bordowe jak hydraulicy używają do czyszczenia rur miedzianych przed lutowaniem. Mokrą blachę zanurzamy w całości i zaczynamy pasek po pasku szorować wzdłuż całej blachy. Tam gdzie blacha jest jeszcze przed szorowaniem to wyraźnie widać, że jest ciemniejsza w placki, po przetarciu jest nieco jaśniejsza ale jednolita po czasie gdy dojedziemy do końca nabierze głęboką czerń. Z czasem czernienia nie ma co przesadzać bo za długie spowoduje przy płukaniu odpadanie czarnej warstwy. Tu niestety trzeba jednak trochę praktyki bo mokra blacha ma inny odcień i jest zawsze dużo ciemniejsza jak po wypłukaniu i wyschnięciu.
Malowanie od spodu zabezpiecza nam by blacha nie czerniła się od spodu bo to jest nie wskazane. Wszystko wykonujemy na podwórku bo to są śmierdzące procesy.
wtorek, 21 maja 2013
naprawy
Zamontuj za pompką zawór odcinający (w zasadzie powinna pompka pomiędzy takowymi być montowana) i nim reguluj przepływ. Pompce chillera nic nie będzie.
Co do ilości przepływającego płynu (wody) musisz podejść eksperymentalnie. Jest to pewnego rodzaju kompromis pomiędzy osiąganiem wysokiej temperatury na baterii a ilością tej "temperatury" dostarczonej do zbiornika.Wyższa temperatura=wyższe straty. To się wydaje aż nieprawdopodobne aby na zwykłej pompie obiegowej uzyskać tak duży przeplyw, a na marginesie jak to sprawdziłeś?
U mnie w każdej grupie solarnej jest wodomierz i jestem w stanie bardzo precyzyjnie ustawić przepływ w zależności od oporów przepływu i radzę zrobić to samo.
A przepływ ustaw na 2 litry na min. dla 2m2 pola pow. absorbera. Jeżeli masz 4m2 to przepływ będzie 4l/min. dla 6m2 będzie 6l/min. i będzie O.K. Jak najbardziej jest zawór odcinający za pompką i zrobiłem tak jak napisał Romulus, a więc przymknąłem go w ten sposób, że został tylko mały przepływ. Dziś pogoda była kiepska jak zresztą cały tydzień więc trudno to przetestować, ale mimo to pompa włączyła się kilkakrotnie i dźwięki były w porządku więc jej nic dławi. Przez jakieś 20 minut było słońce mocniejsze i w obiegu chillera(ustawiłem że pompka załącza się przy różnicy 10 stopni między kolektorem a zasobnikiem) pompka się już nie wyłączała, bo ciągle była ta różnica 10 stopni. Temperatura w obiegu przy tym wolniejszym przepływie w ciągu chyba 10 minut wzrosła o 3 stopnie, więc to dobry znak bo wcześniej potrzebne było dużo więcej czasu. No ale tak jak mówię ciężko cokolwiek serwis przetestować na tak marnej pogodzie. A powiedzcie mi czy te 10 stopni różnicy temperatur, które ustawiłem między kolektorem a zasobnikiem to dobra wartość czy ustawić inną? (mam zakres od 5-30stopni) Dodam, że moje panele mają łącznie powierzchnie absorbera coś ponad 2,5 m^2 (3 panele połączone równolegle), w środku znajdują się rurki miedziane, które specjalnymi chwytakami docisnąłem do powierzchni absorbera, wszystko wymalowane czarnym matem, na całość obwodu wchodzi coś ponad 20 litrów, a od paneli do zasobnika jest około 5 metrów. Oczywiście rurki doprowadzające ogrzaną wodę do zasobnika - 300 litrów - są ocieplone otuliną. Zasobnik chillera jest połączony także z piecem gazowym, który w razie nie uzyskania optymalnej temperatury, żeby brać wodę bezpośrednio z zasobnika, pobiera tą załóżmy 30 stopniową wodę do swojego zbiornika (jest już więc ona przynajmniej trochę podgrzana - zawsze to jakaś oszczędność. Ponawiam więc pytanie odnośnie tej różnicy temperatur przy której miałaby się załączać pompka w moim przypadku MA GRZAĆ a tu pogoda nieciekawa. I kręci się zaworkami,kombinuje z histerezą, zmienia położenia czujników, aby już DUŻO ciepłej wody mieć serwis chillerów. A w końcu pogoda piękna i już masz zamiar liczyć ciepłe hektolitry wody a tu żona (bo ładna pogoda i wyschnie) zaplanowała wielkie pranie.(wtedy pralka podłączona na sztywno do CWU). I znowu nici z wysokiej temperatury w zbiorniku.
Ustaw raz większy przepływ, raz mniejszy chiller (w porównywalnych warunkach pogodowych, podobnej temperatury początkowej zbiornika,i podobnym rozbiorze wody) i stwierdzisz co jest optymalne w Twoim układzie. 2l/min nie musi być wcale sztywną normą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)