Jeżeli mu nie pomożesz to zrobi jakąś "bombę" - więc pomóż albo nie zabieraj głosu.
Mimo wszystko - to forum nie służy do zniechęcania ludzi lecz do pomocy im.
A do autora tego tematu: Bo to jest możliwe do wykonania.(nie masz jakichś wygórowanych życzeń - taka instalacja to prawie standard)
Chodzi o instalację "mieszaną" - grzejniki + podłogówka.
Na dowód zamieszczam dwa schematy znalezione w kilka minut w sieci.
Wszystko się da zrobić , nawet jeżeli jest coś niemożliwe do zrobienia.
Trzeba tylko znaleźć kogoś , kto nie wie że jest to niemożliwe. Witam Od ponad dziesięciu lat użytkuje ogrzewanie podłogowe, temperatura w pomieszczeniu około /ponad 20C, zasilenie 30C powrót 27C, bez zaworów RTL, jedynie termostatyczny układ mieszający i jednorazowa ręczna regulacja przepływu dla każdego pomieszczenia. Z mojej praktyki wynika, że w miejscu gdzie pracuję stoję gdy temperatura podłogi przekracza 25C bolą stopy i kostki. Ma to miejsce jedynie przy trzydziestko stopniowych mrozach gdy muszę podnieś temperaturę w układzie do ponad 35C. Dobrym rozwiązaniem jest układanie rur na początku gęściej przy oknach, przy ścianach, a na końcu rzadziej bliżej powrotu w miejscach gdzie stoimy np. przy blacie kuchennym. bo potem to ..
1-Moc kominka i pieca elektrycznego-czy kominek pracuje w układzie zamknętym,sterowniki i jaka jest wspolna automatyka el+kom.
2-Jedna pętla podłogowki to mało,,150m-?,,-salon 2 strefy +kuch+łaz=rozdzielacz ,,5,,.
3-Rozdzielacz z pompą z podziałem na strefy,podmieszanie-automatyczny czy ręczny
4-prowadzenie rur i ich jakość.
5-Dopasowanie piece-układy ,tzn : mocami .Zbyt duża przegrzew i odwrotnie
Czasem lepiej drożej ,niż potem zrywać podłogę bo coś cieknie lub zle pracuje.To wszystko trzeba brać pod uwagę Ja też "popełniłem" w swoim życiu wiele instalacji i to razem z podlogówką.
I jedno wiem - to nie jest "niewykonalne".
Sam schemat jest banalnie prosty , oczywiście najlepiej sobie to przeliczyć żeby nie było potem "dziwne" że nie grzeje.
Dopóki nie opublikujesz swoich odkryć na temat pieczenia np. oczu to daruj sobie swoją praktykę.
Tutaj podaj tylko to , co jest dostępne w każdym opracowaniu na temat podłogówki.
Jest tego zatrzęsienie np. internet i podręczniki a w nich nic nie ma o wrażliwości Twoich stóp.
Klimatyzatory to urządzenia przeznaczone do ochładzania lub osuszania powietrza w celu utrzymania odpowiedniej temperatury i wilgotności Współczesne Klimatyzatory są coraz bardziej skomplikowanymi ale też coraz tańszymi urządzeniami. Zapewniają nie tylko chłodzenie, ale również utrzymanie właściwej wilgotności powietrza (zarówno osuszanie, jak i zwiększenie wilgotności).
środa, 26 lutego 2014
wtorek, 1 października 2013
kolektor
Zafascynował mnie szczególnie puszkowy, ale panelowe i harfowy też.
Mam trochę zapotrzebowania na ciepło, więc z miarę czasu zrobię sobie wszystkie :).
W czasie czytania przeglądałem też różne strony i obrazki oraz myślałem na sposobami czernienia miedzi i zwiększenia przewodności i wydajności.
Natknąłem się na coś takiego jak: Folia Termoizolacyjna - mam pytanie. Czy to wytrzyma temp na nagrzanej szybie i jak wg Was wpływa na przepuszczalność światła ? Producent pisał ze chyba 30 % więcej izolacji a naklejona z 2 stron działa jak druga szyba. To produkt Amerykański :)
Dugi pomysł jaki wpadł mi do głowy ( być może durny) to aby blachę miedzianą przed malowaniem posypać pyłkiem miedzianym - w celu wywołania efektu chropowatości – lepsza absorpcja ?
I myślałem jeszcze o tonerze do drukarek laserowych jako barwniku - sam my się utrwalił w dużej temperaturze - ale nie wiem czy nie będzie powodował skutków ubocznych. Nie ma co się męczyć z budową własnego kolektora bo nigdy nie dorówna sprawnością oryginalnym produktom.Nie mówię tu o kolektorach z grzejników
panelowych. Koszty budowy domowym sposobem kolektora może sięgnąć
porównywalnych kosztów nowego kolektora na przykład KS2000 TP Am(meander). O lutowaniu małych płytek zrobionych na gotowo to raczej zapomnij, przy lutowaniu zniszczysz delikatną powłokę.
Po zlutowaniu całości zabieramy się do odtłuszczania ale najpierw tylną stronę absorbera malujemy bezbarwnym nitro. Przygotowujemy butelkę cifu najlepiej zielonego. Do osobnego naczynia wlewamy w stosunku: 1/3 cifu, 1/3 jakiegoś proszku do prania brudnych kombinezonów, 1/3 wody i to wszystko mieszamy.
Następnie szorujemy blachę jak pokład żaglówki. Dalej, płukanie i powtórka z rozrywki. Odtłuszczoną blachę poznajemy po tym, że woda płucząca pokrywa całą blachę i nie kropli się miejscami. Oczywiście absorber kompletnie zlutowany.
Ponieważ cienkie rurki do spawane są lutem twardym do rur zbiorczych miejsca lutowania są mocno utlenione. Następny proces to trawienie. Trawienie to proces usuwania tlenków a nie wytrawianie miedzi w chlorku żelaza celem pozbycia się miedzi ścieżkami w płytce drukowanej. I tu już potrzebna jest wanna wielkości absorbera. Możemy ją zrobić z płyty o nabić boki o wysokości ok. 4-5 cm. Środek wyłożyć folią, tym bardziej, że przyda się nam do czernienia. W taką wannę wejdzie nam ok. 40l roztworu, i tyle nam wystarczy aby roztwór całkowicie nam przykrył blachę. A więc dalej do trawienia bierzemy 40l wody i 1l stężonego kwasu siarkowego i tyleż azotowego. Kwasy wlewamy do wody nie odwrotnie! Oczywiście na rękach długie gumowe rękawiczki na głowie szczelne okulary i cuchy robocze. Blaszkę wkładamy do wanny i zalewamy tak przygotowaną miksturą. Rurki zbiorcze zabezpieczone korkami. Zaraz po zalaniu zobaczymy, że blaszka robi się jaśniejsza, ale tam gdzie jest mono utleniona to trawienie nie jest takie szybkie i trzeba jej pomóc szorując szczoteczką do rąk.
Po uzyskaniu jednolitej barwy {ok. 15min. trawienia} dokładne płukanie. Dalej powstaje problem bo do czernienia blachę trzeba utrzymać w stanie mokrym bo woda zapobiega nam ponownemu utlenianiu a ten proces po wytrawieniu następuje błyskawicznie.
Do czernienia też trzeba się przygotować bo to można wykonać tylko raz jak coś zacznie nam odpadać to jest tragedia. Na klocek nabijamy czyściwo , takie bordowe jak hydraulicy używają do czyszczenia rur miedzianych przed lutowaniem. Mokrą blachę zanurzamy w całości i zaczynamy pasek po pasku szorować wzdłuż całej blachy. Tam gdzie blacha jest jeszcze przed szorowaniem to wyraźnie widać, że jest ciemniejsza w placki, po przetarciu jest nieco jaśniejsza ale jednolita po czasie gdy dojedziemy do końca nabierze głęboką czerń. Z czasem czernienia nie ma co przesadzać bo za długie spowoduje przy płukaniu odpadanie czarnej warstwy. Tu niestety trzeba jednak trochę praktyki bo mokra blacha ma inny odcień i jest zawsze dużo ciemniejsza jak po wypłukaniu i wyschnięciu.
Malowanie od spodu zabezpiecza nam by blacha nie czerniła się od spodu bo to jest nie wskazane. Wszystko wykonujemy na podwórku bo to są śmierdzące procesy.
Mam trochę zapotrzebowania na ciepło, więc z miarę czasu zrobię sobie wszystkie :).
W czasie czytania przeglądałem też różne strony i obrazki oraz myślałem na sposobami czernienia miedzi i zwiększenia przewodności i wydajności.
Natknąłem się na coś takiego jak: Folia Termoizolacyjna - mam pytanie. Czy to wytrzyma temp na nagrzanej szybie i jak wg Was wpływa na przepuszczalność światła ? Producent pisał ze chyba 30 % więcej izolacji a naklejona z 2 stron działa jak druga szyba. To produkt Amerykański :)
Dugi pomysł jaki wpadł mi do głowy ( być może durny) to aby blachę miedzianą przed malowaniem posypać pyłkiem miedzianym - w celu wywołania efektu chropowatości – lepsza absorpcja ?
I myślałem jeszcze o tonerze do drukarek laserowych jako barwniku - sam my się utrwalił w dużej temperaturze - ale nie wiem czy nie będzie powodował skutków ubocznych. Nie ma co się męczyć z budową własnego kolektora bo nigdy nie dorówna sprawnością oryginalnym produktom.Nie mówię tu o kolektorach z grzejników
panelowych. Koszty budowy domowym sposobem kolektora może sięgnąć
porównywalnych kosztów nowego kolektora na przykład KS2000 TP Am(meander). O lutowaniu małych płytek zrobionych na gotowo to raczej zapomnij, przy lutowaniu zniszczysz delikatną powłokę.
Po zlutowaniu całości zabieramy się do odtłuszczania ale najpierw tylną stronę absorbera malujemy bezbarwnym nitro. Przygotowujemy butelkę cifu najlepiej zielonego. Do osobnego naczynia wlewamy w stosunku: 1/3 cifu, 1/3 jakiegoś proszku do prania brudnych kombinezonów, 1/3 wody i to wszystko mieszamy.
Następnie szorujemy blachę jak pokład żaglówki. Dalej, płukanie i powtórka z rozrywki. Odtłuszczoną blachę poznajemy po tym, że woda płucząca pokrywa całą blachę i nie kropli się miejscami. Oczywiście absorber kompletnie zlutowany.
Ponieważ cienkie rurki do spawane są lutem twardym do rur zbiorczych miejsca lutowania są mocno utlenione. Następny proces to trawienie. Trawienie to proces usuwania tlenków a nie wytrawianie miedzi w chlorku żelaza celem pozbycia się miedzi ścieżkami w płytce drukowanej. I tu już potrzebna jest wanna wielkości absorbera. Możemy ją zrobić z płyty o nabić boki o wysokości ok. 4-5 cm. Środek wyłożyć folią, tym bardziej, że przyda się nam do czernienia. W taką wannę wejdzie nam ok. 40l roztworu, i tyle nam wystarczy aby roztwór całkowicie nam przykrył blachę. A więc dalej do trawienia bierzemy 40l wody i 1l stężonego kwasu siarkowego i tyleż azotowego. Kwasy wlewamy do wody nie odwrotnie! Oczywiście na rękach długie gumowe rękawiczki na głowie szczelne okulary i cuchy robocze. Blaszkę wkładamy do wanny i zalewamy tak przygotowaną miksturą. Rurki zbiorcze zabezpieczone korkami. Zaraz po zalaniu zobaczymy, że blaszka robi się jaśniejsza, ale tam gdzie jest mono utleniona to trawienie nie jest takie szybkie i trzeba jej pomóc szorując szczoteczką do rąk.
Po uzyskaniu jednolitej barwy {ok. 15min. trawienia} dokładne płukanie. Dalej powstaje problem bo do czernienia blachę trzeba utrzymać w stanie mokrym bo woda zapobiega nam ponownemu utlenianiu a ten proces po wytrawieniu następuje błyskawicznie.
Do czernienia też trzeba się przygotować bo to można wykonać tylko raz jak coś zacznie nam odpadać to jest tragedia. Na klocek nabijamy czyściwo , takie bordowe jak hydraulicy używają do czyszczenia rur miedzianych przed lutowaniem. Mokrą blachę zanurzamy w całości i zaczynamy pasek po pasku szorować wzdłuż całej blachy. Tam gdzie blacha jest jeszcze przed szorowaniem to wyraźnie widać, że jest ciemniejsza w placki, po przetarciu jest nieco jaśniejsza ale jednolita po czasie gdy dojedziemy do końca nabierze głęboką czerń. Z czasem czernienia nie ma co przesadzać bo za długie spowoduje przy płukaniu odpadanie czarnej warstwy. Tu niestety trzeba jednak trochę praktyki bo mokra blacha ma inny odcień i jest zawsze dużo ciemniejsza jak po wypłukaniu i wyschnięciu.
Malowanie od spodu zabezpiecza nam by blacha nie czerniła się od spodu bo to jest nie wskazane. Wszystko wykonujemy na podwórku bo to są śmierdzące procesy.
wtorek, 21 maja 2013
naprawy
Zamontuj za pompką zawór odcinający (w zasadzie powinna pompka pomiędzy takowymi być montowana) i nim reguluj przepływ. Pompce chillera nic nie będzie.
Co do ilości przepływającego płynu (wody) musisz podejść eksperymentalnie. Jest to pewnego rodzaju kompromis pomiędzy osiąganiem wysokiej temperatury na baterii a ilością tej "temperatury" dostarczonej do zbiornika.Wyższa temperatura=wyższe straty. To się wydaje aż nieprawdopodobne aby na zwykłej pompie obiegowej uzyskać tak duży przeplyw, a na marginesie jak to sprawdziłeś?
U mnie w każdej grupie solarnej jest wodomierz i jestem w stanie bardzo precyzyjnie ustawić przepływ w zależności od oporów przepływu i radzę zrobić to samo.
A przepływ ustaw na 2 litry na min. dla 2m2 pola pow. absorbera. Jeżeli masz 4m2 to przepływ będzie 4l/min. dla 6m2 będzie 6l/min. i będzie O.K. Jak najbardziej jest zawór odcinający za pompką i zrobiłem tak jak napisał Romulus, a więc przymknąłem go w ten sposób, że został tylko mały przepływ. Dziś pogoda była kiepska jak zresztą cały tydzień więc trudno to przetestować, ale mimo to pompa włączyła się kilkakrotnie i dźwięki były w porządku więc jej nic dławi. Przez jakieś 20 minut było słońce mocniejsze i w obiegu chillera(ustawiłem że pompka załącza się przy różnicy 10 stopni między kolektorem a zasobnikiem) pompka się już nie wyłączała, bo ciągle była ta różnica 10 stopni. Temperatura w obiegu przy tym wolniejszym przepływie w ciągu chyba 10 minut wzrosła o 3 stopnie, więc to dobry znak bo wcześniej potrzebne było dużo więcej czasu. No ale tak jak mówię ciężko cokolwiek serwis przetestować na tak marnej pogodzie. A powiedzcie mi czy te 10 stopni różnicy temperatur, które ustawiłem między kolektorem a zasobnikiem to dobra wartość czy ustawić inną? (mam zakres od 5-30stopni) Dodam, że moje panele mają łącznie powierzchnie absorbera coś ponad 2,5 m^2 (3 panele połączone równolegle), w środku znajdują się rurki miedziane, które specjalnymi chwytakami docisnąłem do powierzchni absorbera, wszystko wymalowane czarnym matem, na całość obwodu wchodzi coś ponad 20 litrów, a od paneli do zasobnika jest około 5 metrów. Oczywiście rurki doprowadzające ogrzaną wodę do zasobnika - 300 litrów - są ocieplone otuliną. Zasobnik chillera jest połączony także z piecem gazowym, który w razie nie uzyskania optymalnej temperatury, żeby brać wodę bezpośrednio z zasobnika, pobiera tą załóżmy 30 stopniową wodę do swojego zbiornika (jest już więc ona przynajmniej trochę podgrzana - zawsze to jakaś oszczędność. Ponawiam więc pytanie odnośnie tej różnicy temperatur przy której miałaby się załączać pompka w moim przypadku MA GRZAĆ a tu pogoda nieciekawa. I kręci się zaworkami,kombinuje z histerezą, zmienia położenia czujników, aby już DUŻO ciepłej wody mieć serwis chillerów. A w końcu pogoda piękna i już masz zamiar liczyć ciepłe hektolitry wody a tu żona (bo ładna pogoda i wyschnie) zaplanowała wielkie pranie.(wtedy pralka podłączona na sztywno do CWU). I znowu nici z wysokiej temperatury w zbiorniku.
Ustaw raz większy przepływ, raz mniejszy chiller (w porównywalnych warunkach pogodowych, podobnej temperatury początkowej zbiornika,i podobnym rozbiorze wody) i stwierdzisz co jest optymalne w Twoim układzie. 2l/min nie musi być wcale sztywną normą.
środa, 27 marca 2013
taka instalacja
W moim obiegu krąży woda. Dopiero zaczynam więc przez ten rok dopiero ewentualnie chciałbym zobaczyć jak to wszystko funkcjonuje i jeżeli efekty byłyby zadowalające to wtedy pewnie na zimę wprowadzę do obiegu glikol czy coś w tym rodzaju. Ustawiłem te 5 stopni różnicy i zobaczymy co się będzie działo. Dziś czyli we wtorek miałem ustawioną różnicę 10 stopni jeszcze i w górnej części boilera udało się osiągnąć temperaturę 35 stropni. Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia czy to wynik dobry czy raczej zły. Meszkam prawie na podhalu i słońce było tylko do południa i to takie przez chmury raczej. Później chmury i nawet trochę polało. Także od kiedy mam te solary nie było jeszcze ani jednego bezchmurnego dnia ze słońcem. Ale co do kątów; to jest prawdą co pisze i w krótkim opracowaniu nie da się ująć wszystkiego. Otóż pewnych rzeczy nie da się (lub nie ma sensu) przeskoczyć.
A jest to głównie kąt pochylenia kolektorów.
Ze względu na bardzo zróżnicowany rozkład promieniowania trzeba wybrać "złoty środek" I to daje się uzyskać dla płaskich dachów gdzie kolektory mocujemy na konstrukcji wsporczej, którą możemy wykonać praktycznie dla każdego kąta ale dla naszej szerokości geograficznej (48-52stopnie) najbardziej optymalnym kątem będzie 45 stopni i jest to kąt gdzie promienie będą padać prostopadle o godz. 12 w okolicach 22 marca. A tak "książkowo" kolektory montujemy pod takim kątem na jakiej szerokości geograficznej są one montowane.
Ale jeżeli mamy dach o kącie pochylenia np. 35 stopni a jest to najczęściej występująca sytuacja to czy będzie zasadne podnoszenie kolektorów o brakujące 10 stopni. Otóż ja uważam, że nie bardzo a to z takiego względu, że podnosząc kolektor (zestaw) niewiele więcej uzyskamy zimą (niewielkie nasłonecznienie oraz długość dnia) a dużo stracimy latem. Z podanych wykresów i tabel wyraźnie widać, że sens mają instalacje do ciepłej wody w miesiącach gdzie promieniowanie nam zapewnia nagrzanie kolektorów. A więc kąty również powinny być dobierane do raczej miesięcy letnich. A głównie takimi instalacjami się tu zajmujemy.
Jest tam jeszcze opracowanie poświęcone instalacjom c.o. (dogrzewanie).
I tu całkowicie się zgadzam z autorem by taka instalacja miała sens to trzeba co najmniej 10 próżniówek. Ale prawidłowe zaprojektowanie takiej instalacji to wyzwanie w budynkach już istniejących, z prostej przyczyny. A co zrobić z tak dużą ilością energii w miesiącach letnich jeżeli nie ma basenu? Ja poszedłem inną drogą. Wolę ze swoich 12 próżniówek zgromadzić ciepło latem na zimę (i tu mam kolektory bezpośrednio na połaci 34 stopnie). Ale o tym pomyślałem przed budową domu. To temat rzeka.
A jest to głównie kąt pochylenia kolektorów.
Ze względu na bardzo zróżnicowany rozkład promieniowania trzeba wybrać "złoty środek" I to daje się uzyskać dla płaskich dachów gdzie kolektory mocujemy na konstrukcji wsporczej, którą możemy wykonać praktycznie dla każdego kąta ale dla naszej szerokości geograficznej (48-52stopnie) najbardziej optymalnym kątem będzie 45 stopni i jest to kąt gdzie promienie będą padać prostopadle o godz. 12 w okolicach 22 marca. A tak "książkowo" kolektory montujemy pod takim kątem na jakiej szerokości geograficznej są one montowane.
Ale jeżeli mamy dach o kącie pochylenia np. 35 stopni a jest to najczęściej występująca sytuacja to czy będzie zasadne podnoszenie kolektorów o brakujące 10 stopni. Otóż ja uważam, że nie bardzo a to z takiego względu, że podnosząc kolektor (zestaw) niewiele więcej uzyskamy zimą (niewielkie nasłonecznienie oraz długość dnia) a dużo stracimy latem. Z podanych wykresów i tabel wyraźnie widać, że sens mają instalacje do ciepłej wody w miesiącach gdzie promieniowanie nam zapewnia nagrzanie kolektorów. A więc kąty również powinny być dobierane do raczej miesięcy letnich. A głównie takimi instalacjami się tu zajmujemy.
Jest tam jeszcze opracowanie poświęcone instalacjom c.o. (dogrzewanie).
I tu całkowicie się zgadzam z autorem by taka instalacja miała sens to trzeba co najmniej 10 próżniówek. Ale prawidłowe zaprojektowanie takiej instalacji to wyzwanie w budynkach już istniejących, z prostej przyczyny. A co zrobić z tak dużą ilością energii w miesiącach letnich jeżeli nie ma basenu? Ja poszedłem inną drogą. Wolę ze swoich 12 próżniówek zgromadzić ciepło latem na zimę (i tu mam kolektory bezpośrednio na połaci 34 stopnie). Ale o tym pomyślałem przed budową domu. To temat rzeka.
sobota, 5 stycznia 2013
Klimatyzacja odprowadzenie ciepłą
Mam klimatyzator przenośny o mocy 3,5 kW i chciałbym podłączyć go do wentylacji w łazience, ale:
- rura wylotowa ma średnicę 125mm, a kanały wentylacji 100mm - czy taka redukcja będzie miała wpływ na działanie klimatyzatora? czy w ogóle można taką redukcję zastosować?
- wentylacja jest poprowadzona pod sufitem, czyli klimatyzator musiałby wypchnąć gorące powietrze na 2,3m w górę - czy oby to również nie będzie miało wpływu na działanie klimy? Odradzam takie rozwiązanie. Podłączanie jakichkolwiek obiegów wymuszonych do instalacji wentylacyjnej grawitacyjnej jest nieprawidłowe - zmienia ilości wymian powietrza, na jakie instalacja została obliczona, a nawet odwraca ciągi w innych obwodach. Co będzie się działo z wilgotnym powietrzem po praniu, lub kąpieli. Może nie dość jasno to wyjaśniłem - mieszkam w domku "jednorodzinnym poniemieckim" na 1 piętrze (na dole rodzinka). Jakiś czas temu zrobiłem kuchnię i łazienkę (wcześniej była tylko na dole), oczywiście z wentylacją, do której to miałem zamiar podłączyć klimatyzator.
Głównie chodziło mi o to, że konieczna będzie redukcja rury wylotowej ze 125mm na 100mm i do tego klimatyzator będzie wydmuchiwał gorące powietrze przez znacznie dłuższy układ. Stąd moje pytanie, czy to nie wpłynie na poprawne działanie klimy?
W DTR-kach klimatyzatorow przenosnych zazwyczaj jest zakaz przedluzania orginalnej rury a jej odleglosc to max. 2-3m a wysokosc umieszczenia punktu wylotu tez zazwyczaj niewielka. Wiec jeśli przerobka to z wymiarami zbliżonymi do oryginalnych. Skropliny wydzielaja się na parowniku w klimatyzatorze i zbierane sa w zbiorniczku, który należy regularnie opróżniać lub jest wyprowadzona rurka na zewnątrz. Przez duza rure przelatuje gorace powietrze z chlodzenia skraplacza wiec skroplin tam nie ma. Jeśli spad to na zewnątrz ale skroplin wynikających z pracy klimatyzatora tam nie bedzie! Mogą sie wykroplć jakieś śladowe ilości ale to w związku z roznicą temp. na zewnątrz i wewnątrz ale to w specyficznych warunkach przy postoju urządzenia, np. po nocy. Potem i tak to zostanie przedmuchane dużą ilością gorącego powietrza z chłodzenia skraplacza.
wentylacja z klimą sterowanie
Sytuacja jest taka: Jest sobie lokal gastronomiczny (pizzeria). jego system klimatyzacji i wentylacji opiera się jedynie na jednym klimatyzatorze sterowanym za pomocą pilota oraz pochłaniaczu sterowanym przy pomocy pokrętła określającego poziom nawiewu.
Projekt dotyczy pełnej automatyzacji tych dwóch systemów:
1. klima
rozłożenie ok. 2 czujników temperatury w różnych częsciach lokalu, które wykonują pomiar temperatury co 10 min, który to pomiar zostaje z kolei wyslany do urządzenia sterującego (komputer badź sterownik , a ten nakazuje klimatyzatorowi pracę z temperaturą wyższą lub niższą w celu nagrzania bądź ochłodzenia pomieszczeniu celem uzyskania zaprogramowanego wczesniej optimum klimatycznego.
2. wentylacja
instalacja Czujnika dymu na granicy stefy kuchni i strefy gościnnej. gdy czujnik zidentyfikuje zadymienie (wywołane np.spaloną potrawą) wysyla sygnał do urządzenia sterującego (komputer) by ten uruchomił wentylator na najwyższym biegu. Po tej operacji czujnik znów przechodzi w stan gotowości podczas gdy wentylator pracuje jeszcze przez jakiś określony czas (5-7min) z coraz to mniejszą szybkością aż wkońcu się wyłącza. Wentylator może być 2-biegowy - a przełączanie biegów może być realizowane właśnie przez zestyk czujnika (jeśli ma NO oraz NC), lub przez współpracujący z nim przekaźnik/sztycznik. Czujnik jakości powietrza jest tu dobry bo mierzy sporo związków organicznych (lotne frakcje spalonych potraw) - może być wręcz za czuły do zastosowań kuchennych. Do obsługi lokali gastronomicznych - preferuję sam wyciąg - wszelkie wymienniki ciepła będą tylko zmorą przy konserwacji (częsta wymiana filtów itp.). Szczególnie jak jest tam fryktownica pracująca po kilka godzin to świetnie zalepi tłuszczem większość instalacji. Przy kuchni zawsze jest gorąco - klima nad plecami i piec przed brzuchem wygeneruje wieczne problemy ze zdrowiem - także odradzam - można też zwiększyć wyciąg - usunie nadmiar ciepła.
niedziela, 4 listopada 2012
parametry pomieszczenia
Przeczytałem uwaznie wszystkie posty w tym wątku i chciałbym sie podzielić swoim doświadczeniem - niedługim zresztą. Najpierw parametry klimatyzacji - segment z roku 1988, z obu stron sąsiedzi, 280mkw całkowitej, ze 700 mszesc. kubatury. Piwnica - duża, ogrzewana ... nieizolowanymi przewodami CO i CW (z premedytacją - kaloryfer w piwnicy jest, ale świadomie zakręcony), parter, piętro, a do tego poddasze nieużywane, a docieplone przeze mnie na początek 15 cm wełny bazaltowej między krokwiami. Grzejniki nowe - solidnie ponadmiarowe na parterze i piętrze, na poddaszu i w garażu - zakręcone. Okna starego typu skrzynkowe, ściany domu 2xmax24 cm plus 2 cm pustki powietrznej, bez docieplenia - na razie. Rury CO nie ruszone - bo zdrowe, tradycyjne - stalowe - 1-2 cale, a od pieca - świecówy solidne.
Po kupnie domu zaczęliśmy od wymiany pieca CO i grzejnków, rury zostały stare, tylko podłączenie pieca do nich nowe. Aha - z premedytacją nie mamy zasobnika na CW, co daje dużą oszczędność - kiedy bierzemy kąpiel po prostu czekamy ze 20 sekund aż woda będzie ciepła. A w kuchni mamy zmywarkę. Gotujemy też na gazie - idzie na mycie i gotowanie z 1 msześc gazu dziennie (po pół roku mieszkania widać to z licznika). Piec de Dietrich kondensacyjny, z zasilaniem w powietrze z zewnątrz. Piec solidny - 34 kw mocy. W domu cztery osoby, wentylacja. Ważne - zero czujników i sterowników pogodowych i temperatury wewnątrz domu. Ale na grzejnikach zawory z termostatem.
Ogrzewanie włączyłem 15 X (dom kupiony w tym roku). Po pierwszych 12 godzinach od włączenia, przy temp. zewnętrznej sporo powyżej zera (7-12 stC) zamarłem - zużycie wyszło 1m gazu na godzinę. (przy nastawach pieca fabrycznych - temp. czynnika na wyjściu 75 st C i grzejnikach nastawionych na 3-4). Ograniczyłem więc w ciągu kilku kolejnych dni zarówno poziom w grzejnikach (między 2 a 3 jest obecnie, na strychu i w piwnicy oraz garazu - zakręcone), klimatyzacji a z temp. wody do CO na wyjściu w piecu zszedłem aż do... 32 st.C! To wystarczyło, by aż do 10 XI temp. w pomieszczeniach na parterze wynosiła około 20 stC (mam tam termometr na ścianie:)). A zużycie dobowe łączne gazu (przy temp. zewnętrznej 5-15 st. C) spadło do ok. 5,5 msześc. na dobę w najlepszym tygodniu pod koniec października. (odczyty robiłem co 24 godziny przez bity miesiąc, żeby się nauczyć reakcji tego systemu) . Kiedy temp. na dworze zaczęla spadać poniżej zera, podnioslem temp. wody w obiegu CO do 35 st. C. I tak mam do dziś.
I teraz podam zużycie gazu łączne wg wskazań licznika: w pierwszym miesiącu grzania - czyli do 15 XI - wyniosło przeciętnie na dobę 7,25 msześc. Czyli ok. 0,30 msześc na godzinę. A były doby, że 0,22 msześc. na godzinę. Teraz, kiedy w nocy na zewnątrz jest minus 4-5 a w dzień minus 2 do plus dwa - wynosi na dobę łącznie (z CW i gotowaniem) - 8,9 msześc. gazu. Na cały dom oczywiście. Nadmienię, że w piwnicy mam cały czas ok. 19 st C, na parterze ok 20-21 (w nocy czasem spada do 19-20), na piętrze ok 20,5-21 st, zaś na nieogrzewanym strychu - 17,5-18,5 st. Komfort cieplny na razie OK.
Piec pracuje prawie na okrągło, kondensat odprowadzam przewodem wprost do sieci kanalizacyjnej. Ale niewiele tego chyba klimatyzacji . po prostu sobie kapie. Kiedy przyjdą mrozy (ok -10, -15) - zamierzam podnieść temp. wody do CO na wyjściu z pieca najpierw do 40 a potem do 45 st. C. Tak robi znajomy i mu się to sprawdza.
W sumie żeby osiągnąć ten wynik (zaznaczam, że sąsiedzi mnie nie dogrzewają zbytnio - u nich - pytałem - trzymają temp. także ok 19-20 st. C) - musiałem bardzo starannie wyregulować przepływ w grzejnikach wentylacja Warszawa - jest minimalny - kiedy nie są po prostu chłodne (a są co najmniej kilka razy na dobę) - to są letnie, ale przy ich nadmiarowości to wystarczy.
Na razie poza wywaleniem starego pieca gazwego CO (jakiś mamut z lat 80) i grzejników żeliwnych - w sumie tona wody w obiegu CO była;) oraz ociepleniem strychu i uszczelnieniem uszczelkami okien - specjalnie nic nie robiłem z termomodernizacji - kasa.
Zastanawiałem się kiedyś, czy dawać temp. w piecu na standard (75 st C), ale pierwsze odczyty skutecznie mnie do tego zraziły - zauważyłem, że w moim przypadku - każde obniżenie temp. wody na wyjściu o 5-10 st. C daje solidną i wymierną oszczędność zuzycia gazu.
Aha - od kilku dni przez godzinę - dwie dziennie (popołudniami) palę sobie w salonie w kominku - ale bez rozprowadzenia, typowo otwartym, starego typu. Wtedy widzę, że na kilka godzin wyłącza się kaloryfer w salonie - ale tylko jeden. I temp. w salonie skacze o ok. 1 st C na kilkanaście nastepnych godzin. Aha - dodam tylko, że przy tak ustawionym systemie CO - bardzo ważne są zmiany nastaw na piecu - tej temperatury wody wychodzącej w obieg CO. Bo dom jest wygrzany i ma swoją bezwładność cieplną. Kiedy po raz pierwszy włączyłem ogrzewanie - w październiku - to się już szybko wychładzał - temperatura wewnątrz wynosiła na parterze ok 17-17,5 st. C.
I jeszcze jedno - dom ma tradycyjny system wentylacyjny, bez rekuperacji. Dziś najzimniej jest w garażu - obecnie jakieś 7-8 stopni C - brama do niego to takie stare drewniane odrzwia , nieszczelne jak pierun. A ściany garazu, będące też ścianami wewnętrznymi na parterze - są cienkie. W przyszlym roku zamierzam więc w całym garazu na scianach i suficie (bo wchodzi się z niego wprost na parter do hollu) - położyć 5 cm styropian i siatkę. Czyli docieplić dom niejako wewnątrz, żeby ciepło nie uciekało z parteru. A jak przyjdą prawdziwe mrozy - trzeba będzie jednak trochę chciaż odkręcić kaloryfer w garazu, żeby temp. nie spadła poniżej zera i wolniej przenikało ciepło z reszty domu. Garaż będzie taką jakby śluzą cieplną - przejściową...
Subskrybuj:
Posty (Atom)